5 sprawdzonych sposobów, jak przeżyć pierwsze miesiące macierzyństwa

Dopiero drugie doświadczenie macierzyństwa pozwoliło mi cieszyć się nim od pierwszych chwil po pojawieniu się naszego młodszego szczęścia. Jak małostkowe wydaje mi się dziś kompletowanie wyprawki w porównaniu do rzeczy, których my, rodzice-amatorzy, nie zrobiliśmy w czasie przygotowań do narodzin naszego pierworodnego maleństwa.

1. W pierwszych tygodniach po porodzie to Ty jesteś najważniejsza. Twoje dzieciątko potrzebuje naprawdę tylko kilku rzeczy, żeby mu było dobrze. Żeby miało najedzony brzuszek, zmienioną pieluszkę, dobry sen i żeby czuło się bezpiecznie. Choć to „tylko” kilka rzeczy, wymagają one często nieludzkiego wysiłku. A to wszystko po porodzie (po cc!) i w czasie połogu, po 9 miesiącach ciąży. Dlatego najważniejsze jest, żebyś zadbała przede wszystkim o siebie. Zgodnie z zasadą „spokojna matka, spokojne dzieciątko”. Musisz mieć siłę, by zadbać o maleństwo. Żadnych zmarnowanych okazji do snu, żadnych pominiętych posiłków, żadnych wymuszonych wizyt rodziny i znajomych.
Przed porodem: nastawcie się na najlepsze, przygotujcie się na najgorsze, jak mawiają Anglicy. Pomyślcie z Twoim partnerem, co możecie zrobić, żeby w przypadku najgorszego scenariusza przetrwać trudny czas. Jak ułatwić sobie życie (zamrozić zawczasu jedzenie? Kiedy tata dziecka może się nim zająć dłuższą chwilę, żebyś mogła spokojnie pospać etc.)

2. Proś i korzystaj z pomocy innych. Mało tego, jeszcze pod koniec ciąży pogadaj z osobami z Twojego najbliższego otoczenia, żeby Ci pomogły w konkretnych sprawach. W czymkolwiek mogą Ci się przydać – ugotować, ogarnąć mieszkanie, zaopiekować się chwilę maleństwem, skoczyć po zakupy. „Zlecaj na zewnątrz” wszystko, co się da, jak by to powiedzieć w języku biznesowym (zob.: http://kobietynieprzeszkadzajcie.mamadu.pl/117117,matka-polka-niezastapiona-ze-niby-co-prosze).

3. Przygotujcie Waszą relację na ciężki czas. Nie znam pary, której relacja nie przeżyła większego czy mniejszego kryzysu w pierwszych miesiącach od pojawienia się dzieciątka. Będziecie niedospani, czasem przerażeni, bezradni, bezsilni. Wykończeni. A do tego każde z Was będzie ten okres przeżywało inaczej. Dajcie sobie czas na odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Każde z Was w swoim tempie. Nie ma tu uniwersalnej recepty. Pomagajcie sobie. Dajcie sobie przestrzeń do budowania swojej relacji z dzieciątkiem, nie będziecie wszystkiego robić przy dzieciątku tak samo. Matki, nie kokoszcie – ojcowie mają prawo do tego, by zajmować się dzieckiem inaczej. To co, że spędzacie z dzieciątkiem zazwyczaj 80% czasu! Co dwie głowy to nie jedna – bądźcie otwarte na tatusiowe „innowacje”. Dzieciątko jest zaprogramowane na dwoje rodziców. Bądźcie dla siebie wyrozumiali i wspierajcie się! Rozmawiajcie ze sobą – nie liczcie, że druga strona „powinna się domyślać”!. Na szczęście, w końcu sytuacja się nie tylko ustabilizuje. Będzie dobrze! O ile tylko nie pozabijacie się po drodze!

4. Przygotuj się na trudności w karmieniu piersią (jeśli zdecydujesz się na nie). Są szczęściary wśród nas, ale bolesna i zaskakująca dla dla wielu dziewczyn prawda jest taka, że karmienie piersią nie przychodzi naturalnie. Wręcz przeciwnie – bardzo naturze trzeba pomóc nie tylko je „uruchomić”, ale potem je utrzymać. Piersi odmawiają współpracy, dzieciątko odmawia współpracy, do tego wszystko boli. I najgorsze, że nie wiadomo, o co chodzi. Dlatego w czasie ciąży poświęć przynajmniej tyle czasu na przygotowanie się do karmienia piersią, co do porodu. Poczytaj specjalistyczne książki, zapytaj młodych matek o ich doświadczenia, zbierz dobre praktyki, kontakt do sprawdzonego doradcy laktacyjnego. To wszystko ułatwi sprawę, jak dzieciątko będzie już na świecie! (A w chwili kryzysu pamiętaj – mleko modyfikowane to nie Twój wróg!)

5. Edukuj się dobrze. Nic tak nie ogłupia młodej matki jak grupa matek na facebooku. Ile dziewczyn, tyle rad. I choć może być dużo prawdy w tej zbiorowej mądrości, może być tyle samo głupoty czy wręcz szkodzenia, choćby nieświadomego. A Ty nie będziesz w stanie odróżnić jednego od drugiego. Dlatego zdaj się na specjalistów, lekarzy, wieloletnie położne, doświadczone matki. Jest sporo książek o dzieciach i rodzicielstwie, które oparte są na badaniach naukowych – to dużo lepsze źródło wiedzy niż Internet. Popytaj znajomych o dobre lektury. O dobrych pediatrów. Miej otwarty umysł na porady, próbuj, weryfikuj. Jeśli wierzysz, że to wszystko „przyjdzie naturalnie”, będziesz mocno zawiedziona. Jak wszystko, rodzicielstwo wymaga zdobywania i przetwarzania wiedzy.

I w końcu zawsze, nawet gdy wszystko wydaje się walić i już na nic nie masz siły, pamiętaj: to minie i to szybciej, niż myślisz!! W trudnych chwilach próbuj się dystansować, stań z boku i uśmiechnij się na te Twoje / Wasze nieporadne próby radzenia sobie z tym nowym, małym, ryczącym żywiołem. Tylko spokój może Cię / Was uratować :-)
Trwa ładowanie komentarzy...